srecień – dupecień

Zwykły wpis

ArtworkDobra, krótko i powierzchownie, za to nadrabiam ilością. Ale dość o moim pożyciu. W kwietniu słuchane było między innymi:

 

Kim Brown – Wisdom is a Dancer [JUST ANOTHER BEAT]

 Korzenny deep house z duszą i bez sacharozy. Lekki, świeży album na wakacje, aż dziw, że panowie do tej pory niespecjalnie rozchwytwani, pomimo dwóch LP na koncie.


Omar S – The Best! [FXHE]

 W kategorii nabzdyczonych tytułów wydawnictwa autor ‚It can be done, but only I can do it’ nie traci pary. I dobrze, należy mu się jak nic. Cudownie zróżnicowany album, który śmiało porównać można do równie szeroko pomyślanego ‚American Intelligence’ papcia Parrisha. Pozbawione beatów recytacje Ampa Fiddlera sąsiadują tu z surowymi parkietowymi sztosami, psychodelicznymi melodyjkami, chłodnymi dubtechnowymi chordami, sporą dawką kwasu i samplami z disco. Do tego zacna plejada gości (Norm Talley, Kyle Hall, Big Strick) i szczypta nostalgii za złotą erą Detroit. Pouczające, przekrojowe, a przede wszystkim – bardzo, bardzo dobre.


Naphta – 7th Expedition [TRANSATLANTYK]  Debiutancki album piekielnie zdolnego koleżki z Wrocławia to trudna do zdefiniowania mieszanka hip=hopowych beatów, psychodelicznycjch wtrętów jazzowych (takich po linii Sun-Ra) i poniekąd house’owego bujanda. Nie są to może parkietowe killery (choć w rękach sprytnego DJ-a mogą zadziałać świetnie), ale słucha się tego wyśmienicie i w kółko. No i miło w creditsach zobaczyć żywych muzyków, a nie samplozę, papcio Parrish approved.


Konono No. 1 meets Batida [CRAMMED DISCS]

 Weterani z Konga podrasowani przez DJ-a z Angoli. Echa bass music i kuduro, ale w służbie brzmień tradycyjnych. Odjechany zestaw perkusjonaliów (w dużej mierze będącej owocem inwencji członków zespołu), elektryczne likembe i gęstwina nieidentyfikowanych instrumentó i głosów łączą się w niezwykle energicznej, gorącej mieszance. Radosna rzecz.


Voices from the Lake – Second Tempo [SPAZIO DISPONIBLE]

 W końcu wyszło! Od hipnotycznej ‚Ibridy, przez zaskakująco energetyczne ‚258B’, aż po o monumentalny track tytułowy -jezioraki nie zawodzą. Fascynujący, zróżnicowany materiał. Kiedy następne LP?


 Avalon Emerson – Whities 006 [WHITIES]

 A, jakoś mi wyleciało z głowy przy marcowej rekapitulacji, zupełnie niesłusznie. Przystępna, radosna i świeża elektronika z wpływami electro i uroczymi orientalistycznymi powiewami.


Mall Grab – Sun Ra EP [CHURCH MARBLE]

 Czyli ból głowy Cymana. Gwóźdź programu – ‚Can’t’ ze słodziasznym samplem z Alicii Keys dorównuje nieśmiertelnej wersji Mali i sprawia, że EPka sprzedaje się na pniu. No i nie dziwota, tym bardziej, że wszystkie trzy pozostałe tracki też są warte odsłuchu.


Waitress – Copy 1 [TAPE ARCHIVE]

Obskuranckie blog techno/house w obowiązującym stylu: brudno, analogowo, ale z duszą i pewnym smuteczkiem. W linkowanym tracku super pekusjonalia, jak z ‚Margareten’ Hasslama.


CTRL S – Nonuser [TOKEN]

 Surowa, bezkompromisowa petarda, ale z głową. Zgrzyty, piski, glitche w tempie podchodzącym pod 130bpm.


Shlomo – Rechaim remixed [BRIGHT SOUNDS] 

 Boskie remiksy świetnej EPki jednego z moich ulubionych producentów. Wyróżnia się autoremiks szlomiksa i chrumkający walec od Dozzy’ego. Aj waj!


va – Nonnative 08 [SEMANTICA]

 Zestaw przyjemnych toolsów -wyróżniają się  energetyczna sprężynka od Abstract Division i cudownie narastający, kwasowy numer Wata Igarshiego.



Na koniec dwie intrygujące zapowiedzi:

Mala – Mirrors [BROWNSWOOD]

OK, tym to się jaram. Król powraca i nie chodzi mi tu tylko o Popka. Po Kubie Ostatni Sprawiedliwy dubstepu przenosi się do Peru i nagrywa z tamtejszymi muzykami. Tyle wiadomo, LP wyjdzie w czerwcu, a ja tym razem przezornie zapiszę się na preordery.


Donato Dozzy – That Fab [SPAZIO DISPONIBLE]

Na pierwszy rzut ucha nic wyjątkowego, ale każdy nowy numer od Donka cieszy mnie niezmiernie, tym bardziej, że zapowiada si, że nowy label będzie wydwał z jakąś sensowną częstotliwością.

 

 

Reklamy

Luty, luty – technogluty

Zwykły wpis

Mistress-450x450Tym razem nieco oszczędniej. W lutowym zestawieniu brak też jakichś wyraźnych faworytów, czy (poza jednym wyjątkiem) pozycji wyjątkowo wpadających w ucho. Widać taka aura. Za to dużo tu konkretnych, funkcjonalnych surowizn, różnego rodzaju djtoolsów. I dobrze, gdybym nie lubił monotonni, nie słuchałbym techno. No to jedziemy:


Vril – Portal [DELSIN]

Strzał oczywisty. Nie jest to niestety „Torus”, nad którym piałem w kwietniu, całość jest znacznie bardziej surowa i jednolita, niemniej jest to kawał dobrego łupania. Fantastyczne, chropawe brzmienie, niby proste i analogowe, ale jednak nie do podrobienia, konstrukcje na granic monotonii, ale jednak z jakimś drivem. W przeciwieństwie do poprzedniego LP – to raczej toolsy, a nie albumik „do słuchania”, ale to porządna rzecz, tym bardziej szkoda, że biedaczek się rozchorował i nie dojechał w zeszłym tygodniu do Wawy.


Samuli Kemppi – The Observer Effect [M_REC]  A tu z kolei nadrabiam rażące zaniedbanie. Pierwszy, chyba dość niedbały, odsłuch jednak mnie wynudził, na szczęście, niczym doktor Albert Hofmann w 1943, tknięty przedziwnym przeczuciem odgrzebałem sobie stare zajęcia – i odpłynąłem. Oczywiście, debiutanckie LP Fina cierpi na podobny problem co wiele albumów techno – muzyka publikowana w trybie singlowym, bądź w miksach, niekoniecznie sprawdza się po prostu w formule długograja (vide: Jonas Kopp dla Tresora). Ale to, że nie każdy klei spójne, konceptualne tripy na miarę VFTL, czy Alcachofy, nie oznacza, że nie można na to machnąć ręką i nie zacząć przykładać do The Observer Effect innej miary. Jest to po prostu kompilacja znakomitych efektywnych dj-toolsów. Utrzymanych w charakterystycznym dla Kemppiego stylu: strzępki neurotycznych melodii, duszne brzmienie, poszatkowane perkusjonalia wijące się wokół młócącej po bożemu stopy. Wysoce użyteczne pyszności.


Svreca – Narita EP [SEMANTICA]

Umówmy się – ta EPka nie kokietuje słuchacza przebojowością. Typowo svrecowe, chłodne, minimalistyczne, dopracowane pętelki. Wybija się monumentalny, przeszywający Mountain Splitter, bezkompromisowe, skrajnie oszczędne wiertełko, przypominające najlepsze momenty Unanimity Rashima. Znowu tool, tym razem dla maniaków.


Ctrls – Users [TOKEN]

Tu z kolei coś nieco bardziej energetycznego. Trzy powykręcane, perkusyjne świruski. Dopieszczone szczegóły, interesująca konstrukcja, nie będziecie tego nucić pod prysznicem, ale w środku seta o trzeciej rano zrobią robotę.


Chicago Jim – Chicago Jim LP [LOBSTER THEREMIN]

No dobra, oto ta wspominana, melodyjna, wpadająca w ucho czarna owca zestawienia. W ramach zgłębiania równie egzotycznej co nazwa labelu oferty Lobster Theremin trafiłem na te wesołkowate cudeńko. Lekki house/techno ze sporą domieszką acidowych brzmień, nieco po linii Kassema Mosse, ale jakby pogodniej. Słodko – naiwne melodyjki, cokolwiek poważniejsze pochody basu, urocze clapy, wszystko mocno skąpane w bezpretensjonalnej, analogowej nostalgii.


Zzzzra – L’Entraide [TRUTH OR CONSEQUENCES]

Rozkoszne, mięciutkie dubtechno z ciekawymi, lekko chropawymi brzmieniami. Mały albumik dla nowopowstałego, włosko-angielskiego labelu. Nic przełomowego, ale można posłuchać do poduszki.


René Audiard – Cywilizacja pt. 2 [BLANK SLATE]

Dwa nonszalancko przeciągnięte house’owe jamy, każdy trwając powyżej dziesięciu minut. Wariacje perkusji, bogato zagospodarowane tła, i charakterystyczne wokalne sample, które nie robią tu tylko za efekciarski ozdobniczek.


v/a – Mistress 5.2 (Brunette) [MISTRESS]

Środkowa część najnowszego potrójnego wydawnictwa omawianego już przeze mnie Mistress, którego poszczególne składowe opatrzone został wizerunkami pięknych, rozmarzonych pań: blondynki, brunetki i rudowłosej. Ciekawym zbiegiem okoliczności najbardziej przypadła mi do gustu właśnie „Brunette”, szczególnie jej druga strona (da-bum-tss!). Uwagę przykuwa przede wszystkim monstrualne kwasiwo zaserwowane przez Juxta Position i efektowny, nieco rodhadowy bangier autorstwa Discrete Circuit, ale wszystkie numery zebrane na kompilacji warte są uwagi. Całość już do odsłuchania na tubce, na wosku wychodzi w marcu…


…A skoro już jesteśmy przy zapowiedziach, to na koniec dwa wyjątkowo interesujące wydawnictwa zaplanowane na marzec, których fragmentów możemy posłuchać już teraz.

Niepodrabialny Tadeo dla Token (co za kombinacja!):

Oraz mocno obsadzona kompilacja idącego jak burza Taapion: