letni soundtrack #1

Zwykły wpis

hissok, po haniebnej kilkutygodniowej przerwie czas nadrobić zaległości i podzielić się ostatnimi zajawkami. tak więc, od początku czerwca łupane było:

Venetian Snares – My Love is a Bulldozer

Cudowny pojeb powraca z kolejnym albumem. Luźniej niż na ‚Downfall’, mniej poważnie niż na ‚Albumie Węgierskim’, bardziej eksperymentalnie niż na ‚Detrimentalist’. Obok partii orkiestry – łamane sola jazzowe, trochę gitarek no i największa chyba jak do tej pory dawka jedynych w swoim rodzaju piosenek (tak, tak!) wyśpiewanych wzruszającym wokalem Aarona. Znalazł się nawet love song ze wzruszającym wyznaniem „my dick’s so hard it could break your arm”. Na bardzo szczególne wieczory.


Leon Vynehall – Music for the Uninvented

W ramach letniego chillowania selekcji. Po kapitalnym singielku – ‚Butterflies’ sprawdziłem ten niewielki albumik – i nie zawiodłem się. Cudowne, ciepłe, analogowe brzmienia, świetnie wpasowane wokale i nieprawdopodobny drive. TIP!


Kyoka – Is (Is Superpowered)

Po Atom HD chyba najbardziej rozrywkowa propozycja Raster – Noton w ostatnich latach. Sporo mieszania gatunków i zabawa z wokalem uparcie przywodzącą na myśl albumik Niny Kraviz w wersji glitch. Spod złogów sprzężeń i produkcyjnych brudów wyziera zaskakująco dużo (jak na produkcję z labelu Nicolaia) bujającej melodii. She’s so stiff, she’s funky.


Maxim Wolzyn – Intercity Express

Niby sztampowe dubtechno, bez fajerwerków, ale przykuwa uwagę. Długi, gęsty, spokojny albumik. Momentami rozpędzą się hi – haty nadając całości jakiejkolwiek zwiewności i dynamiki, ale jednak większość czasu to po prostu gęsta, lejąca się techdubowa smoła, której nigdzie się nie spieszy. Plus remiks od Deadbeata i kapitalny, wieńczący całość ‚Time To’ ze strzępkami męskiego wokalu (btw – jeżeli wydaje się wam, że brakuje wam śpiewania w dubtechno, sprawdźcie nowego Yagyę – gwarantuję przytkanie uszu sacharozą po kwadransie).


Cassegrain – Blood Distributed as Pure Colour EP

Kapitalna EPka potwierdzająca po raz kolejny klasę i wszechstronność duetu z Prologue. Dwie mocne, perkusyjne, transowe pętelki plus lżejsze outro. Gęsto, mrocznie i rozkosznie monotonnie, w tle wycia i zawodzenia, klimaty rodem z ‚Shaman’s Paths’ Sabatiniego. Zacznijcie inkantacje!


Hiss: 1292 – Aetherius Society EP

Pod tym tajemniczym aliasem i za równie enigmatycznymi tytułami tracków kryje się związany blisko z francuskim Dement3d Francois X wraz z kolegą Opuswerkiem. Na ich jedynej EPce znajdują się trzy stonowane, świetnie wyważone klimatyczne ambient – techno numerki z naprawdę niepokojącymi tłami i dopieszczonym brzmieniem.


Eomac – Monad XVII

Łomak, to łomak – nie zawodzi. Choć dwa dalsze numery z EPki sprawiają nieco wrażenie zapychaczy, to pierwsza strona wgniata w sposób charakterystyczny dla genialnego Irlandczyka – brud, ciężar, ale i sporo podniosłej melodii.


Martyn – Forgiveness EP 

I znowu raczej letnia propozycja – przykuwa uwagę przede wszystkim adekwatnie zatytułowana tkliwa „Gra szklanych paciorków” – owoc współpracy dwóch naczelnych lajtowiczów pogranicza UK Garage i house’u (Martynowi towarzyszy Four Tet), a zarazem dowód, że Ninja Tune wciąż od czasu wypuści coś interesującego.


Function & Inland – Odeon / Rhyl EP

Chyba najbardziej obiecująca kolaboracja ostatnich miesięcy. Function i Inland biorą na warsztat numer Photka z ‚Solaris’ i zmieniają go w leciutką, analogowo ciepłą chmurkę. Flipside równie intrygujący, brzmienie i klimat rodem z ‚Amber’ wujciów Autechre.


 Metasplice – Vertia

(wiecie jak osadzić player Juno – dajcie znać. ja nie wiem, więc odsłuch pod linkiem)

Przeokrutne, bezkompromisowe drone-techno rycie zwojów. Duet wydaje dla Morphine (m.in Morphosis) i specjalizuje się w rozszerzaniu klasycznego 4×4 o piski i zgrzyty rodem z noise’u, zachowując jednak tempa i klimat charakterystyczne dla dzisiejszych techenek.


 

Inigo Kennedy – Lullaby / Petrichor

Bez bicia przyznaję, że cały album oscyluje u mnie jednak w okolicach [meh]. Szczęśliwie dwa najciekawsze tracki, bardzo typowe dla Inigo – melodyjne, podniosłe i złożone, doczekały się osobnego wydania.


 

Benny Rodrigues – The Choice is Mine

Na koniec singiel – morderca. Oryginał to wysokoenergetyczne, oldskulowe acid techno – ale to remiks Ryżego do nawałnicy kwaśnych igiełek dodaje ciężarku, głębi. No i te nieprawdopodobne (nieco efekciarskie?) wejście basu po breakdownie… Parkietowa rzecz.

Reklamy

Trzynaście strzałów z marca

Zwykły wpis

arcing

(dobra mądrale, wiem, że nie wszystko wyszło w marcu, to po prostu rzeczy, które w tym, skądinąd wspaniałym, miesiącu odkryłem / zajeżdżałem najintensywniej):

  1. Donato Dozzy & Nuel – The Aquaplano Sessions
    Wiadomo, tego cudeńka nie mogło zabraknąć. Oryginały wydane dla – niespodzianka – Aquaplano dawno osiągnęły zawrotne ceny, więc popełniony przez Spectrum Spools zbiorczy repress był błogosławieństwem (niemniej, nakład jest już na granicy wyprzedania i już zaczyna się discogsowa spekulacja). Te numery wyprzedzały nieco VFTL, ale już wyraźnie słychać w nich inwencję Dozzy’ego i patenty wykorzystane potem na jego genialnym albumie popełnionym z Neelem, ot chociażby w moim ulubionym:


  2. Loscil & Fieldhead – Fury And Hecla
    Nie będę się wymądrzał, bo prawie nie znam Loscila, do tej pory kojarzyłem go po prostu z mocno rozdętymi ambiencidłami. EPka wydana z Fieldheadem jakoś mnie jednak ujęła lekkością i strzępkami melodii – w sam raz na pierwsze dni wiosny. Sprawdźcie numer tytułowy:


  3. Kassem Mosse – Workshop 19
    Niby błahostka, lekki albumik do przewijania w tle, ale ze zdziwieniem odkrywam, że zapętlam od dwóch tygodni. Nostalgiczne melodyjki, surowe perkusjonalia, brzmi jak odchudzony John Roberts:


  4. Ø – Konstellaatio
    Nic już nie ma do dodania:


  5. Lucy – Churches, Schools and Guns
    Po zadziwiająco lekko wchodzącym mi w lutym Kangding Ray nie spodziewałem się, że album Lucynki będzie na tyle ciężkostrawny. Kilka pierwszych nieuważnych odsłuchów w tle nieco mnie odstręczyło, zachęcony jednak ochami i achami osłuchanych znajomych przysiadłem jeszcze na parę bardziej skupionych sesji. Nie jest to rzecz relaksacyjna, strzępki melodii trzeba wyławiać z gulaszu perkusjonaliów, tempa – dziwaczne, potencjał parkietowy, hm – dyskusyjny. Jednak po poświęceniu nieco uwagi naprawdę zyskuje, ile tu detali! Wrzucam najbardziej zachęcający track (który doczekał się ciekawego remiksu autorstwa Eomaca):


  6. Efdemin – Decay
    Jak pisać o albumie który ma wyjść w kwietniu tak, żeby nie wyjść na najbezczelniejszego pirata? A pieprzyć to, byłem po prostu ciekawy… Pierwsze dwa numery, które wyciekły kilka tygodni temu to wspaniałe, miękkie, mocno efdeminowe plumkani, reszta LP jednak momentami zaskakująco skręca w kierunku przyciężkawego(oczywiście – jak na Efdemina, Modularzów się nie spodziewajcie), pompującego techenka – czasami z rezultatem miałkim (meh, Filip – inni robią to lepiej), czasem z fascynującym (transowy, cudownie rozwijający się ‚Solaris’). Wrzucam otwierający tjunik (reszty jeszcze nie ma na tubce):


  7. Peter van Hoesen – Outlands EP
    Piotrek w mojej ulubionej odsłonie – niepokojąca melodia, rozbudowane perkusjonalia, sporo dzieje się w tle, bez łupania na oślep. Instant buy.


  8. Phon.o – Cracking Space pt.1
    Garage i okolice nieco u mnie leżą i kwiczą, więc możliwe, że jaram się nie tymi co trzeba,podczas gdy za rogiem już czai się jakaś łotewska nadzieja sceny. Nic to, wiem, że wszystkie rzeczy wydane przez Phon.O dla 50Weapons wchodzą mi bez popitki, nie inaczej jest i z ostatnią epką: dwa tjuny ze słodziutkimi wokalami i fantastyczny ‚Kellerkind’ z zimnymi dubowatymi akordami w breakdownach, przywodzącymi na myśli ‚Nomad’ Headhuntera. Wszystko w sympatycznych, grywalnych, nieprzekraczających 130bpmów tempach:


  9. Arcing Seas – Ophidian
    Obok Positive Centre najciekawsza nowość w prowadzonym przez Sighę labelu. Dwa gęste, klimatyczne bangerki przełożone cykającym ‚Amniotic’ utrzymanym w nieco mniej grywalnym tempie:


  10. Erika – Hexagon Cloud remixed 2.0
    Tak jak sam albumik po paru odsłuchach wstrzelił się u mnie gdzieś między „no dobra” a „meh”, tak zebrane na dwóch wydawnictwach remiksy w końcu wydobyły z tych podjeżdżających electro cheesy-melodyjek sporo jadu. ‚Outer Space remix’ to, obok wersji Dozzy’ego, mój faworyt. Tune in, drop out:


  11. Terje Bakke – Dovyn Aren EP
    Lajtowy house z Norwegii, tu w niesztampowej, chrumkającej i plumkającej odsłonie:




    do tego jeszcze dwa zajeżdżane sety:

  12. I/Y – Input Selector podcast #141
    Gruzińsko – francuski duet rezydujący w Berlinie. Świetne wydawnictwa (vinyl only) i fantastyczne, hipnotyzujące sety, linkuję chyba najbardziej hajpowany, ale jest tego sporo więcej, wszystkie warte rzucenia uchem.(psst, w tym roku w Polsce). Więcej o I/Y –>tu.


  13. Neel – Smoke Machine podcast #58
    No i na koniec znowu Włoch – tym razem druga połowa VFTL. Większość podcastów od Smoke Machine cechuje wysoki poziom, ale ten to prawdziwa perła. Niepowtarzalny klimat, świetnie stopniowane napięcie, selekcja!