Luty, luty – technogluty

Zwykły wpis

Mistress-450x450Tym razem nieco oszczędniej. W lutowym zestawieniu brak też jakichś wyraźnych faworytów, czy (poza jednym wyjątkiem) pozycji wyjątkowo wpadających w ucho. Widać taka aura. Za to dużo tu konkretnych, funkcjonalnych surowizn, różnego rodzaju djtoolsów. I dobrze, gdybym nie lubił monotonni, nie słuchałbym techno. No to jedziemy:


Vril – Portal [DELSIN]

Strzał oczywisty. Nie jest to niestety „Torus”, nad którym piałem w kwietniu, całość jest znacznie bardziej surowa i jednolita, niemniej jest to kawał dobrego łupania. Fantastyczne, chropawe brzmienie, niby proste i analogowe, ale jednak nie do podrobienia, konstrukcje na granic monotonii, ale jednak z jakimś drivem. W przeciwieństwie do poprzedniego LP – to raczej toolsy, a nie albumik „do słuchania”, ale to porządna rzecz, tym bardziej szkoda, że biedaczek się rozchorował i nie dojechał w zeszłym tygodniu do Wawy.


Samuli Kemppi – The Observer Effect [M_REC]  A tu z kolei nadrabiam rażące zaniedbanie. Pierwszy, chyba dość niedbały, odsłuch jednak mnie wynudził, na szczęście, niczym doktor Albert Hofmann w 1943, tknięty przedziwnym przeczuciem odgrzebałem sobie stare zajęcia – i odpłynąłem. Oczywiście, debiutanckie LP Fina cierpi na podobny problem co wiele albumów techno – muzyka publikowana w trybie singlowym, bądź w miksach, niekoniecznie sprawdza się po prostu w formule długograja (vide: Jonas Kopp dla Tresora). Ale to, że nie każdy klei spójne, konceptualne tripy na miarę VFTL, czy Alcachofy, nie oznacza, że nie można na to machnąć ręką i nie zacząć przykładać do The Observer Effect innej miary. Jest to po prostu kompilacja znakomitych efektywnych dj-toolsów. Utrzymanych w charakterystycznym dla Kemppiego stylu: strzępki neurotycznych melodii, duszne brzmienie, poszatkowane perkusjonalia wijące się wokół młócącej po bożemu stopy. Wysoce użyteczne pyszności.


Svreca – Narita EP [SEMANTICA]

Umówmy się – ta EPka nie kokietuje słuchacza przebojowością. Typowo svrecowe, chłodne, minimalistyczne, dopracowane pętelki. Wybija się monumentalny, przeszywający Mountain Splitter, bezkompromisowe, skrajnie oszczędne wiertełko, przypominające najlepsze momenty Unanimity Rashima. Znowu tool, tym razem dla maniaków.


Ctrls – Users [TOKEN]

Tu z kolei coś nieco bardziej energetycznego. Trzy powykręcane, perkusyjne świruski. Dopieszczone szczegóły, interesująca konstrukcja, nie będziecie tego nucić pod prysznicem, ale w środku seta o trzeciej rano zrobią robotę.


Chicago Jim – Chicago Jim LP [LOBSTER THEREMIN]

No dobra, oto ta wspominana, melodyjna, wpadająca w ucho czarna owca zestawienia. W ramach zgłębiania równie egzotycznej co nazwa labelu oferty Lobster Theremin trafiłem na te wesołkowate cudeńko. Lekki house/techno ze sporą domieszką acidowych brzmień, nieco po linii Kassema Mosse, ale jakby pogodniej. Słodko – naiwne melodyjki, cokolwiek poważniejsze pochody basu, urocze clapy, wszystko mocno skąpane w bezpretensjonalnej, analogowej nostalgii.


Zzzzra – L’Entraide [TRUTH OR CONSEQUENCES]

Rozkoszne, mięciutkie dubtechno z ciekawymi, lekko chropawymi brzmieniami. Mały albumik dla nowopowstałego, włosko-angielskiego labelu. Nic przełomowego, ale można posłuchać do poduszki.


René Audiard – Cywilizacja pt. 2 [BLANK SLATE]

Dwa nonszalancko przeciągnięte house’owe jamy, każdy trwając powyżej dziesięciu minut. Wariacje perkusji, bogato zagospodarowane tła, i charakterystyczne wokalne sample, które nie robią tu tylko za efekciarski ozdobniczek.


v/a – Mistress 5.2 (Brunette) [MISTRESS]

Środkowa część najnowszego potrójnego wydawnictwa omawianego już przeze mnie Mistress, którego poszczególne składowe opatrzone został wizerunkami pięknych, rozmarzonych pań: blondynki, brunetki i rudowłosej. Ciekawym zbiegiem okoliczności najbardziej przypadła mi do gustu właśnie „Brunette”, szczególnie jej druga strona (da-bum-tss!). Uwagę przykuwa przede wszystkim monstrualne kwasiwo zaserwowane przez Juxta Position i efektowny, nieco rodhadowy bangier autorstwa Discrete Circuit, ale wszystkie numery zebrane na kompilacji warte są uwagi. Całość już do odsłuchania na tubce, na wosku wychodzi w marcu…


…A skoro już jesteśmy przy zapowiedziach, to na koniec dwa wyjątkowo interesujące wydawnictwa zaplanowane na marzec, których fragmentów możemy posłuchać już teraz.

Niepodrabialny Tadeo dla Token (co za kombinacja!):

Oraz mocno obsadzona kompilacja idącego jak burza Taapion:

 

Reklamy

Rzut uchem – [Mistress]

Zwykły wpis

Choć prowadzony przez DVS1 Hush kojarzy się oczywiście z mocniejszymi i głębszymi rejonami 4×4, sublabel rzeczonej wytwórni – MISTRESS zdradza delikatniejszą stronę natury wesołego łysolka. Jeśli w jego selekcji i produkcjach (Black Russian!) dosłuchiwaliście się zgoła house’owych groove’u i delikatności – to oferta jego drugiej oficynki tylko potwierdza łagodniejsze upodobania Zaka.

[Mistress] ruszyła w drugiej połowie ubiegłego roku, a więc dwa lata po pierwszym labelu DVS1, jednak już teraz może pochwalić się bogatszą ofertą niż liczący tylko trzy pozycje katalog jej wytwórni – matki.


Działalność wytwórni zainaugurowało ‚Leave Your Life’ francuskiego producenta Borrowed Identity – cztery (w digitaly pięć) lekkich numerków techno, podszytych house’owym bujaniem i wyraźnym techdubowym powiewem:


Za „dwójkę” odpowiedzialny jest kolejny Francuz – Juxta Position, szerzej znany jako Marquis Hawkes – pod własnym nazwiskiem wydawał dla Clone i Dixon Avenue. Ta pozycja to już wyraźny zwrot w stronę house’u – sennego i odrealnionego w ‚Mercy’, czy nieco toporniej ciosanego w ‚The Darkness’. Swojsko zatytułowaną ciekawostką są zamykające całość ‚Mazury’ – ćwierkające analogowym ciepełkiem psychodeliczne outro.


Prawdziwą bombą jest rozbite na dwie części trzecie wydawnictwo [Mistress] – klimatyczne numery autorstwa Doubt. Doświadczony producent ze Stanów (a.k.a. Eidolon / Ian Lehman) na ‚Remember Phono EP’ serwuje cztery mroczniejsze, odrealnione, podszyte techno motoryką housiwa, względnie wolne, podcięte housem techno. Brzmienia jak z [Workshop]:

Uzupełnieniem „trójki” jest wydana w tym samym miesiącu dwunostocalówka opatrzona kodem MR03.5. Pomimo sugerującego pośledni charakter statusu uzupełnienia poprzedniej pozycji ‚Beauty/Vertigo’ wybija się ponad poprzednika. Szczególnie pierwszy numer robi wrażenie – oparty na pikającym sonarku i powracających falach warkoczących basów umiejętenie balansuje między ciężarkiem a analogowym ciepełkiem melodyjnych sampli, umiejętnie łącząc motorykę i funkcjonalność z pewną zwiewnością. Świetna rzecz. Na flipsidzie niezły, oszczędny ‚Vertigo’ blaknie jednak nieco w zestawieniu z sąsiadką z drugiej strony placka – choć brzmienie mają bardzo podobne.


Ostatnią jak na razie propozycją [Mistress] jest mocno hajpowany (pojawienie się na trackliście Panorama Bar 06 mogło pomóc…)  ‚Livet Efter Detta’ – cztery leciutkie, letnie numery. Otwierający zestaw słodziutki ‚End of My World’ oparty jest na samplach delikatnego wokalu i stanowi rozkoszną, bujającą błahostkę, która z powodzeniem mogła by wybrzmiewać z rozmaitych youtube’owych Majesticów. Ale to dobra rzecz. Pozostałe trzy numerki są już nieco surowsze – podobnie jak większość oferty oficyny skłaniając się w stronę oszczędnego, rozleniwionego house’u – tym razem bez dubowego muśnięcia, za to obficie podlanego gęstym sosem wokali.

Na koniec EPki wyróżnia się też’ Today We Move’ – mocno sflangerowane, hipnotyczne, z oldschoolowymi recytowanymi wokalami: