Rzut uchem – [Code is Law]

Zwykły wpis

codeislawZnany głównie z wydawnictw dla [Vault Series] Mørbeck (ach te germańskie znaczki, proste, że taki Rødhåd będzie zawsze sto razy bardziej techno niż słowiańska Ryża Główka) sam też jest właścicielem labelu, który właśnie doczekał się świeżego riliza. Z tej okazji warto przesłuchać ofertę oficynki, tym bardziej, że różni się ona w charakterze od ciężkiej techno-smoły tłoczonej dla wytwórni Subjecteda.


Dwunastka Teens on Fire” [codeislaw001] to cztery strzały autorstwa rzeczonego szefa otwartej w lutym ubiegłego roku wytwórni. O ile tjun tytułowy, wraz z ‚Bump and run’ to walce przypominające numery z [Vault Series], o tyle dwa pozostałe numery zdradzają wręcz pewne powinowactwo z … housem (do którego zresztą Mørbeck się przyznaje). Oczywiście nie spodziewajcie się kręcenia dupką, to ciągle mocne, surowe techno tracki, ale na tle poprzednich wydawnictw M. w gąszczach hi-hatów, można niemal dosłuchać się pewnego swingu.


Opatrzona kodem [codeislaw002] EPka „Wolves” to numery czterech różnych producentów – swoją cegiełkę dorzucili Sawf, Janzon, Hound Scales oraz mój faworyt – Eomac. Wyróżniają się cudownie melodyjny numer tego ostatniego i dziwaczne „Scent of Flesh” Hound Scales – zgrzytliwy, pozbawiony basu djtool. Reszta – meh,


Prawdziwą perłą jest za to trzecie z kolei wydawnictwo –„Movies for the Blind”Strona „A” to dwa łagodniejsze numery – fantastyczny, pozbawiony beatu track tytułowy autorstwa XVII (kto zacz?) – stanowiący klimatyczne intro, oraz surowy, house’owy ‚Broken Mirrors’ Ukraińca Delta X (niezła, mocno grywalna rzecz, ale nieco blada na tle sąsiednich produkcji). Esencję tej doskonałej dwunastki stanowi jednak jej odwrotna strona. To zdanie brzmiało dość podejrzanie. „Myths of Origin” autorstwa gospodarza labelu to kawał wysoce grywalnego, pieprznego ciupania, z tnącymi hi-hatami i wiercącą, transową pętlą melodii. Show kradnie jednak „Third Eye” Eomaca – z charakterystyczną dla reprezentanta KilleKill złożoną konstrukcją, wielowarstwowym brzmieniem, muśnięciem lo-fi i flirtującą z ckliwością melodią. Track z całą świadomością durnoty tego zwrotu – epicki.


Najświeższym, bo pochodzącym z końca marca nabytkiem wydawnictwa (a zarazem pretekstem do skrobnięcia tego tekstu) jest popełnione w całości przez Janzona „Primal Scream”. Wśród czterech równych, choć może nieco pozbawionych polotu numerów wyróżnia się zdecydowanie zamykający zbiorek „Genetic Defect” – efektowny, nieco detroitowy didżejonarzędź z energetyczną melodią syntezatora eksplodującą w drugiej połowie.


Code is Law to wciąż jeszcze nie jest wybitny label, nie jest też jednym z efektownych debiutantów w rodzaju Dystopiana, ale wydaje się, że zaczyna sobie wypracowywać swój profil brzmienia – brudne, ale i melodyjne, nieco dziwaczne techenko flirtujące z housem. Więcej rilizów, więcej tracków Eomaca i może być naprawdę ciekawie.

 

Reklamy

Trzynaście strzałów z marca

Zwykły wpis

arcing

(dobra mądrale, wiem, że nie wszystko wyszło w marcu, to po prostu rzeczy, które w tym, skądinąd wspaniałym, miesiącu odkryłem / zajeżdżałem najintensywniej):

  1. Donato Dozzy & Nuel – The Aquaplano Sessions
    Wiadomo, tego cudeńka nie mogło zabraknąć. Oryginały wydane dla – niespodzianka – Aquaplano dawno osiągnęły zawrotne ceny, więc popełniony przez Spectrum Spools zbiorczy repress był błogosławieństwem (niemniej, nakład jest już na granicy wyprzedania i już zaczyna się discogsowa spekulacja). Te numery wyprzedzały nieco VFTL, ale już wyraźnie słychać w nich inwencję Dozzy’ego i patenty wykorzystane potem na jego genialnym albumie popełnionym z Neelem, ot chociażby w moim ulubionym:


  2. Loscil & Fieldhead – Fury And Hecla
    Nie będę się wymądrzał, bo prawie nie znam Loscila, do tej pory kojarzyłem go po prostu z mocno rozdętymi ambiencidłami. EPka wydana z Fieldheadem jakoś mnie jednak ujęła lekkością i strzępkami melodii – w sam raz na pierwsze dni wiosny. Sprawdźcie numer tytułowy:


  3. Kassem Mosse – Workshop 19
    Niby błahostka, lekki albumik do przewijania w tle, ale ze zdziwieniem odkrywam, że zapętlam od dwóch tygodni. Nostalgiczne melodyjki, surowe perkusjonalia, brzmi jak odchudzony John Roberts:


  4. Ø – Konstellaatio
    Nic już nie ma do dodania:


  5. Lucy – Churches, Schools and Guns
    Po zadziwiająco lekko wchodzącym mi w lutym Kangding Ray nie spodziewałem się, że album Lucynki będzie na tyle ciężkostrawny. Kilka pierwszych nieuważnych odsłuchów w tle nieco mnie odstręczyło, zachęcony jednak ochami i achami osłuchanych znajomych przysiadłem jeszcze na parę bardziej skupionych sesji. Nie jest to rzecz relaksacyjna, strzępki melodii trzeba wyławiać z gulaszu perkusjonaliów, tempa – dziwaczne, potencjał parkietowy, hm – dyskusyjny. Jednak po poświęceniu nieco uwagi naprawdę zyskuje, ile tu detali! Wrzucam najbardziej zachęcający track (który doczekał się ciekawego remiksu autorstwa Eomaca):


  6. Efdemin – Decay
    Jak pisać o albumie który ma wyjść w kwietniu tak, żeby nie wyjść na najbezczelniejszego pirata? A pieprzyć to, byłem po prostu ciekawy… Pierwsze dwa numery, które wyciekły kilka tygodni temu to wspaniałe, miękkie, mocno efdeminowe plumkani, reszta LP jednak momentami zaskakująco skręca w kierunku przyciężkawego(oczywiście – jak na Efdemina, Modularzów się nie spodziewajcie), pompującego techenka – czasami z rezultatem miałkim (meh, Filip – inni robią to lepiej), czasem z fascynującym (transowy, cudownie rozwijający się ‚Solaris’). Wrzucam otwierający tjunik (reszty jeszcze nie ma na tubce):


  7. Peter van Hoesen – Outlands EP
    Piotrek w mojej ulubionej odsłonie – niepokojąca melodia, rozbudowane perkusjonalia, sporo dzieje się w tle, bez łupania na oślep. Instant buy.


  8. Phon.o – Cracking Space pt.1
    Garage i okolice nieco u mnie leżą i kwiczą, więc możliwe, że jaram się nie tymi co trzeba,podczas gdy za rogiem już czai się jakaś łotewska nadzieja sceny. Nic to, wiem, że wszystkie rzeczy wydane przez Phon.O dla 50Weapons wchodzą mi bez popitki, nie inaczej jest i z ostatnią epką: dwa tjuny ze słodziutkimi wokalami i fantastyczny ‚Kellerkind’ z zimnymi dubowatymi akordami w breakdownach, przywodzącymi na myśli ‚Nomad’ Headhuntera. Wszystko w sympatycznych, grywalnych, nieprzekraczających 130bpmów tempach:


  9. Arcing Seas – Ophidian
    Obok Positive Centre najciekawsza nowość w prowadzonym przez Sighę labelu. Dwa gęste, klimatyczne bangerki przełożone cykającym ‚Amniotic’ utrzymanym w nieco mniej grywalnym tempie:


  10. Erika – Hexagon Cloud remixed 2.0
    Tak jak sam albumik po paru odsłuchach wstrzelił się u mnie gdzieś między „no dobra” a „meh”, tak zebrane na dwóch wydawnictwach remiksy w końcu wydobyły z tych podjeżdżających electro cheesy-melodyjek sporo jadu. ‚Outer Space remix’ to, obok wersji Dozzy’ego, mój faworyt. Tune in, drop out:


  11. Terje Bakke – Dovyn Aren EP
    Lajtowy house z Norwegii, tu w niesztampowej, chrumkającej i plumkającej odsłonie:




    do tego jeszcze dwa zajeżdżane sety:

  12. I/Y – Input Selector podcast #141
    Gruzińsko – francuski duet rezydujący w Berlinie. Świetne wydawnictwa (vinyl only) i fantastyczne, hipnotyzujące sety, linkuję chyba najbardziej hajpowany, ale jest tego sporo więcej, wszystkie warte rzucenia uchem.(psst, w tym roku w Polsce). Więcej o I/Y –>tu.


  13. Neel – Smoke Machine podcast #58
    No i na koniec znowu Włoch – tym razem druga połowa VFTL. Większość podcastów od Smoke Machine cechuje wysoki poziom, ale ten to prawdziwa perła. Niepowtarzalny klimat, świetnie stopniowane napięcie, selekcja!